Czy można stworzyć jedno dzieło, rezygnując z potrzeby posiadania go na wyłączność?
Jej się to wszystko śni
Czy można stworzyć jedno dzieło, rezygnując z potrzeby posiadania go na wyłączność?
Pół roku temu narodziło się marzenie, które wydawało się niemal niemożliwe do zrealizowania. Postanowiłyśmy namalować trzy niezależne obrazy. Każda z nas pracowała we własnym rytmie, własnym językiem malarskim, niosąc na płótno swoją historię, emocje i wrażliwość.
Później zrobiłyśmy coś, na co rzadko decyduje się artysta.
Zdjęłyśmy obrazy z blejtram.
Oddałyśmy je Kamili Cellary aby pocięła je i zeszyła w jedną nową kompozycję.
Był to gest wymagający zaufania. Moment, w którym trzeba było odpuścić kontrolę, zaakceptować zmianę i pozwolić, by własna praca stała się częścią czegoś większego. Wspólne dzieło nie jest sumą trzech obrazów. Jest czwartą historią – taką, której żadna z nas nie mogłaby opowiedzieć samodzielnie.
Ten obraz jest dla nas opowieścią o kobiecej współpracy. O relacji, w której nie trzeba rywalizować, aby być zauważoną. O sile, która rodzi się z uważnego słuchania, wzajemnego szacunku i gotowości do dzielenia się własną przestrzenią twórczą.
W świecie, który często uczy nas chronić to, co nasze, my wybrałyśmy zaufanie. Zamiast podpisywać każdy fragment własnym nazwiskiem, pozwoliłyśmy, aby granice między naszymi gestami zatarły się i stworzyły nową całość.
Obraz otrzymał tytuł „Jej się to wszystko śni”. Pozostawiamy widzowi odpowiedź na pytanie, kim jest „ona”. Być może jest każdą z nas. Być może jest samą twórczością. A może jest symbolem kobiecej wyobraźni, która nie zna granic i najpełniej rozkwita wtedy, gdy spotyka drugą kobietę.


